Wracamy dalej do filmów z LGBT. Tym razem coś z wątkiem religijnym jeśli można to tak nazwać. Mianowicie Latter Days z 2003. Bardzo dobry i poruszający film o rodzącej się miłości dwóch chłopaków. Jeden z nich jest mormońskim misjonarzem, drugi natomiast pracuje jako kelner i wiedzie życie imprezowicza, który zalicza co chwila nowych chłopaków. Jednak nadchodzi taki moment, że czas uświadamia iż czas z tym skończyć a serduszko zostaje skradzione :)
Tak więc na mnie zrobił bardzo dobre wrażenie i daje 5+
Standardowo okładka z filmu i najlepsza piosenka z niego



