Dzisiejsza kolacja, mięso wołowe. Na obróbkę wybrałem sobie antrykot, idealny do smażenia.
Antrykot i charakteryzuje się ciemnoczerwonym kolorem oraz średnią zawartością tłuszczy, Doskonale nadaje się na steki, zrazy, medaliony.
Osobiście preferuje średnio wysmażone, mało znam osób w swoim kręgu, które jadają ten rodzaj mięsa. Polecam w każdym razie bo nie dość że po odpowiednim przygotowaniu możemy otrzymać bardzo smaczny stek, to jeszcze dostarcza on dużo cennych składników. Podchodziłem do wołowiny z dalekim dystansem do momentu gdzie wziąłem udział w badaniu rynku na jej jakość. Podawano mi dużo próbek steków, z różnym stopniem wysmażenia. Najbardziej właśnie jak już wspomniałem, stan pośredni mi pasuje gdyż uwielbiam lekko płynącą krew z mięska. Nie sądziłem że uda mi się odzwierciedlić smak, ale jednak idąc na wyobraźnie doszło to do skutku. Przede wszystkim, o czym należy pamiętać iż nigdy nie należy tego mięsa przed smażeniem solić bo zrobi nam się twarde i nie będzie smaczne. Ja użyłem tylko i wyłącznie pieprzu czarnego i słodkiej papryki czerwonej. Z każdej strony obsmażyłem przez około dwie minuty po czym lekko obruszyłem solą. Tą czynność możemy zrobić dopiero przed końcem smażenia gdyż nasz stek nie zdąży wchłonąć soli,a co za tym idzie nie stwardnieje. Po podaniu na talerzu najlepiej odczekać jeszcze z parę minut gdyż mięso przez samą temperaturę w środku będzie miało czas by dojść. Nie każdemu odpowiada ten smak i dość specyficzny zapach wołowiny ale ja się przekonałem. Niestety dużym minusem jest cena na rynku. Szczególnie tego sprowadzanego zza granicy. Mały procent mieszkańców naszego kraju decyduje się na spożycie wołowiny przez jej koszt i braku umiejętności jej odpowiedniej obróbki. Osobiście zamierzam dalej eksperymentować :)
![]() | |
| My Beef |


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz